... ...

Szwecja stanęła na granicy chaosu. Ostatnio o kraju było głośno w kontekście wstąpienia do NATO i gróźb ze strony Rosji. Dzisiaj mówimy o zagrożeniu wewnętrznym. Rośnie fala przemocy, a tradycyjne rozwiązania zawiodły. Ginie coraz więcej osób, a gangi opanowują przedmieścia stolicy Szwecji. Premier Ulf Kristersson wystąpił w specjalnym orędziu do narodu. Ogłosił skierowanie wojska do walki ze zorganizowaną przestępczością. Jest to sytuacja niezwykła w Unii Europejskiej, zwłaszcza że Szwecja przez laty uważana była za państwo bezpieczne.

Poważne zagrożenie i wojsko na ulicach. Czy błędną politykę da się odwrócić?

Obecny rząd Ulfa Kristerssona podkreśla nieudolność w kwestii imigracji rządzącej przez wiele lat Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Rządząca przez wiele dekad mimo różnych premierów lewicowa partia nie zmieniała głównych założeń. To tamta władza odpowiada za napływ imigrantów do kraju.  Był to jeden z ich głównych celów politycznych. Chodziło o przeciwstawienie się kryzysowi demograficznemu, a także o względy humanitarne. Szwecja przyjęła znaczną ilość imigrantów od 2016 roku. W ramach relokacji i innego rodzaju przyjazdów do kraju od ostatniego dużego kryzysu migracyjnego docierało około 120 tys. osób rocznie. Imigranci ciągle przyjeżdżają, a z biegiem czasu ściągają do kraju także swoje rodziny.

Imigracja w Szwecji to nic nowego. Do kraju ludzie zaczęli przyjeżdżać po lepsze życie chwilę po zakończeniu II wojny światowej. Kraj jawił się jako bezpieczna przystań dla pokrzywdzonych. Jednak to fala migrantów z ostatniego wielkiego kryzysu migracyjnego z lat 2015-2016 zaznaczyła się pogorszeniem bezpieczeństwa. To znacznie zmieniło obraz kraju. Entuzjazm do przybyszów nie jest już tak powszechny, zwłaszcza po tym co się ze Szwecją stało. Niekontrolowana migracja, spowodowała znaczny wzrost przestępczości. W siłę rosną imigranckie gangi, a strzelaniny są na porządku dziennym.

Rząd Szwecji rozpoczął procedurę włączenia wojska w rozwiązanie problemów wewnętrznych. Żołnierze mają wspierać policję w zapewnieniu bezpieczeństwa na ulicach. Wsparcie ma dotyczyć m.in. działań pirotechnicznych czy oceny ryzyka. Zatwierdzono przekazanie większych środków na poprawę bezpieczeństwa. Nagła decyzja pokazuje powagę sytuacji. Jeszcze nigdy w kraju nie było tak niespokojnie. W przeciągu kilku ostatnich dni w okolicach Sztokholmu doszło do strzelanin i eksplozji materiałów wybuchowych, w których łącznie zginęło 12 osób. Większość zabitych to członkowie rywalizujący ze sobą grup przestępczych. W aktach agresji giną także przypadkowe osoby. W Storvreta pod Sztokholmem w wyniku eksplozji podłożonych materiałów wybuchowych zginęła 25-letnia kobieta. Sprawa ma także charakter międzynarodowy. Jeden z przywódców gangu – Rawa Majid jest poszukiwany i zbiegł do Turcji, a większość członków grup przestępczych pochodzi z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Podkreśla się konieczność wydalenia z kraju osób niespełniających wymagań na otrzymanie azylu. Deportacja grozi także migrantom łamiącym prawo. Premier Kristersson zapowiedział także ostre potraktowanie winnych obecnej sytuacji, którzy posiadają szwedzkie obywatelstwo – im grozić będzie długotrwałe więzienie. Doszło do wielu spotkań na najwyższych szczeblach władzy. Służby zapowiedziały wzmożoną czujność i zapewniły dołożenie wszelkich starań, aby sytuacja wróciła do normalności.

 Kraj przestał być “oazą spokoju”

Podczas mojego ostatniego pobytu w tym kraju w tym roku doszło do jednej z najgłośniejszych strzelanin, która wstrząsnęła Szwecją. Media informowały o niej przez kilka dni, a ludzie szczerze interesowali się całym zajściem. Na ulicach dało się słyszeć rozmowy na ten temat. Wszystko miało miejsce na przedmieściach Sztokholmu, w centrum handlowym. W wyniku wojny gangów zginęły wtedy trzy osoby. Wszystkie te wydarzenia sprawiły, że sytuacją w kraju zaczęli niepokoić się sąsiedzi Szwecji. Kraje ościenne - Norwegia, Dania i Finlandia zaproponowały pomoc nie chcąc tym samym, aby niebezpieczeństwo przedostało się na ich terytorium.

Sytuacja w Szwecji wpisuje się w ogólną trudną sytuację migracyjną w Europie. Sprawa będzie zapewne wykorzystywana w bieżącej walce politycznej. Ugrupowania przeciwne nielegalnej imigracji będą przedstawiały Szwecję jako niechlubny przykład polityki partii lewicowych. Ugrupowania prezentujące odmienny pogląd uważają, że to nie imigracja jest głównym problemem. Zwracają uwagę na biedę i odrzucenie środowisk imigranckich. Według lewicy to właśnie wykluczenie powoduje włączenie tych ludzi w działalność przestępczą. Jednak prawda jest taka, że bez imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu Szwecja była jednym z najbezpieczniejszych i najspokojniejszych krajów na świecie.  

Autor: Mateusz Bartczak

Zdjęcie: polisen.se