... ...

Straż Graniczna ma nowego szefa. Dotychczasowy komendant Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej gen. bryg. SG Robert Bagan 20 stycznia objął funkcję komendanta głównego Straży Granicznej. Zastąpił na tym stanowisku gen. dyw. SG Tomasza Pragę, który piastował tę funkcję od 2018 roku.

Robert Bagan jest doskonale znany w swojej formacji. Służbę w niej rozpoczął w 1999 roku. Wcześniej, w latach 1990-1999 służył w Policji. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie oraz Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Przechodząc do Straży Granicznej został starszym specjalistą w Biurze Dochodzeniowo-Śledczym Komendy Głównej Straży Granicznej. Później pełnił także inne zadania w Komendzie Głównej jak i w Nadwiślańskim Oddziale Straży Granicznej. To właśnie z pracy w Nadwiślańskim Oddziale jest on najbardziej znany – w 2019 roku został najpierw p.o. szefa Oddziału, a potem został jego komendantem. W maju 2021 roku Prezydent Andrzej Duda mianował go generałem SG.

Tomasz Praga odchodzi ze stanowiska

Dla osób blisko związanych ze służbami odejście Tomasza Pragi nie było żadnym zaskoczeniem. Już od dłuższego czasu żegnał się on z funkcjonariuszami. Z wewnętrznych kręgów jasno wynikało jaka będzie jego przyszłość, a odejście ze służby było tylko kwestią kilku tygodni. Nowa władza kojarzyła go za bardzo z odchodzącą opcją rządzącą, Straż Graniczna za sprawą kryzysu migracyjnego pojawiała się w ostatniej kampanii wyborczej i chcąc nie chcąc Tomasz Praga był kojarzony z poprzednim szefostwem MSWiA.

Pełnił swoją misję nie tylko najdłużej w historii istniejącej obecnie Straży Granicznej, ale także w najmniej spokojnych czasach w najnowszej historii Polski. Przypomnijmy, to za jego szefostwa rozpoczął się kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej, co by o ustępującym komendancie nie mówić - zachował wtedy zimną krew, a sytuację w jakimś stopniu udało się okiełznać. Wewnętrznie komendant Praga był różnie oceniani, niektórzy ganili go za jego zbyt bliskie przywiązanie do poprzedniej władzy, te osoby widziały w nim figuranta - osobę całkowicie podporządkowaną władzy z MSWiA. Na pewno przeprowadził formację w trudnym czasie granicznego niepokoju.

Podczas jego rządów zwiększyło się finansowanie Straży Granicznej, wzrosła współpraca z innymi służbami co szczególnie uwidoczniło się na granicy polsko-białoruskiej. Postawiono na szeroką rekrutację i przyciągnięto całą rzeszę młodych ludzi. Nie wypełniło to całkowicie braków kadrowych, ale pozwoliło na przynajmniej częściowe wypełnienie wakatów.

 Teraz Straż Graniczna ma chwilę oddechu, napięcie na granicy ostatnio jest zdecydowanie mniejsze. Nowy komendant może na spokojnie zając się przemodelowaniem służby pod własne zasady. Wielkich rewolucji bym się nie spodziewał, w końcu Robert Bagan był przed objęciem obecnej funkcji jedną z najważniejszych osób w formacji- należał do szeroko rozumianej kadry kierowniczej, funkcjonował w niej i ją zna, to też w dużej mierze obecny kształt formacji jest także jego zasługą. 

Autor: Mateusz Bartczak

zdjęcie:  MSWiA